rajmund_pollak.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
rajmund_pollak.blog.bielsko.pl/rss
Archiwum newsów - sierpień 2011


W do­bie te­le­wi­zji, in­ter­ne­tu i co­raz bar­dziej su­ge­styw­ne­go ki­na, mło­dzież uczy się hi­sto­rii bar­dziej z ekra­nów niż z ksią­żek.

Dla­te­go bar­dzo waż­ne jest, aby film, na­wet fa­bu­lar­ny, czy sen­sa­cyj­ny, je­że­li za­wie­ra tło hi­sto­rycz­ne, po­wi­nien być opar­ty o praw­dę, a nie sa­mą tyl­ko wy­obraź­nię re­ży­se­ra i sce­na­rzy­sty.

Oczy­wi­stym jest, że je­że­li re­ży­ser np. osa­dza ak­cję w okre­ślo­nym mie­ście, to mia­sto po­win­no być ta­kie, ja­kie jest w rze­czy­wi­sto­ści i to ca­łe a nie po­ka­za­ne wy­biór­czo np. po­przez ele­ganc­kie cen­trum al­bo dla od­mia­ny - ciem­ne za­uł­ki i zruj­no­wa­ne do­my za­miesz­ka­łe przez tzw. „mar­gi­nes spo­łecz­ny".

To sa­mo do­ty­czy też miesz­kań­ców mia­sta. Nie moż­na trak­to­wac ich ste­reo­ty­po­wo np. po­ka­zu­jąc War­sza­wę ja­ko sie­dli­sko biz­nes­ma­nów a mia­sta na pro­win­cji ja­ko za­sie­dlo­ne przez mi­ło­śni­ków pi­wa i in­nych moc­nych trun­ków z pry­mi­tyw­nym po­czu­ciem hu­mo­ru i gu­stem. Nie­ste­ty od­no­szę wra­że­nie, że Ra­fa­el Le­wan­dow­ski al­bo nie zna tych re­guł, al­bo o nich za­po­mniał.

Je­go film „Kret", po­za krót­ką mi­gaw­ką na wstę­pie (Te­atr, Za­mek i Pocz­ta) po­ka­zu­je Biel­sko-Bia­łą głów­nie ja­ko mia­sto ciem­nych za­uł­ków i skle­pów han­dlu­ją­cych uży­wa­ną odzie­żą, na­to­miast po­lo­nię z Re­gio­nu Nord Pas de Ca­la­is ja­ko nie­mal skan­sen lu­dzi ode­rwa­nych od no­wo­cze­sno­ści.

Co z te­go, że ak­cja i dia­lo­gi nie są po­zba­wio­ne dra­ma­ty­zmu, sko­ro po­zo­sta­ją w zu­peł­nym ode­rwa­niu od re­aliów za­rów­no mi­nio­nych jak i obec­nych cza­sów.

Du­żo sen­sa­cji, ale błę­dów jesz­cze wię­cej

Na to ode­rwa­nie wska­zu­ją przede wszyst­kim lo­sy sa­me­go „kre­ta". W rze­czy­wi­sto­ści bo­wiem tak się ja­koś uło­ży­ło, że ktoś kto po­nad 20 lat był taj­nym współ­pra­cow­ni­kiem SB, nie mu­siał po prze­mia­nach ustro­jo­wych han­dlo­wać uży­wa­ną odzie­żą jak fil­mo­wy „kret", bo ka­pu­sie i funk­cjo­na­riu­sze SB by­li so­wi­cie wy­na­gra­dza­ni przez MSW i po 1989 ro­ku mie­li ta­ki ka­pi­tał, że al­bo za­kła­da­li fir­my ochro­niar­skie, czy agen­cje de­tek­ty­wi­stycz­ne, któ­re do dziś świet­nie pro­spe­ru­ją, al­bo lą­do­wa­li na pla­ców­kach dy­plo­ma­tycz­nych, a ci naj­spryt­niej­si do­sta­wa­li po­sa­dy w pio­nach per­so­nal­nych pry­wa­ty­zo­wa­nych przed­się­biorstw. Pa­ru na­wet zo­sta­ło wła­ści­cie­la­mi ta­kich spry­wa­ty­zo­wa­nych za­kła­dów.

In­nym błę­dem jest umiesz­cze­nie w fil­mie su­ge­stii, że ofi­cer SB, pro­wa­dzą­cy przez wie­le lat „kre­ta" szan­ta­żo­wał daw­ne­go TW je­go ak­ta­mi, gdyż oba­wiał się o swo­ją eme­ry­tu­rę.

Po 1989 ro­ku w Pol­sce nie prze­pro­wa­dzo­no praw­dzi­wej lu­stra­cji i żad­ne­go ofi­ce­ra SB nie po­zba­wio­no eme­ry­tu­ry. Je­dy­ną „sank­cją" by­ło ob­ni­że­nie es­bec­kich eme­ry­tur o za­le­d­wie kil­ka zło­tych, z czym bar­dziej cwa­ni „to­wa­rzy­sze" po­ra­dzi­li so­bie ma­so­wo prze­cho­dząc na ren­ty in­wa­lidz­kie. W efek­cie daw­ni ofi­ce­ro­wie

SB na­dal bio­rą po kil­ka ty­się­cy zło­tych eme­ry­tu­ry al­bo ren­ty mie­sięcz­nie, nie li­cząc do­dat­ko­wych wy­na­gro­dzeń za „pra­cę" w fir­mach ochro­niar­skich lub na nie­któ­rych pla­ców­kach dy­plo­ma­tycz­nych.

Abs­tra­hu­jąc od tych po­wszech­nie zna­nych fak­tów w praw­dzi­wym ży­ciu jest ma­ło praw­do­po­dob­ne, aby SB-ek szan­ta­żo­wał SB-eka (czy TW), bo po kil­ku la­tach „współ­pra­cy" na ogół by­li oni już ser­decz­nie za­przy­jaź­nie­ni a TW czę­sto znaj­do­wał się na es­bec­kich li­stach płac. A po­nie­waż wie­le o so­bie wie­dzą, za­zwy­czaj przy­jaź­nią się i osła­nia­ją wza­jem­nie po dziś dzień.

Osob­ną ka­te­go­rię sta­no­wią ko­mu­ni­stycz­ni szpie­dzy, któ­rzy też nie za­koń­czy­li ka­rier gdzieś w nie­by­cie i bie­dzie. War­to pa­mię­tać, że jesz­cze 10 kwiet­nia 2010 ro­ku mie­li­śmy w Mo­skwie by­łe­go „nie­le­ga­ła" (kwa­li­fi­ko­wa­na ka­te­go­ria szpie­ga), któ­ry był obec­ny Smo­leń­sku w dniu ka­ta­stro­fy i wy­da­wał po­le­ca­nia ro­syj­skim służ­bom.

To ma być ob­raz Po­lo­nii?

Ale ele­men­tar­ne błę­dy w po­ka­zy­wa­niu lo­sów es­be­ków po 1989 ro­ku to nie je­dy­ne błę­dy me­ry­to­rycz­ne, któ­re za­uwa­ży­łem w tym fil­mie.

Oto przed­sta­wio­no w nim po­lo­nię z Re­gio­nu Nord Pas de Ca­la­is (Fran­cja) ja­ko skan­sen emi­gran­tów, któ­rzy (jak na skan­sen to dość dziw­ne) pro­wa­dzą swo­je ze­bra­nia po­słu­gu­jąc się ję­zy­kiem fran­cu­skim, a po 1989 ro­ku po­ma­ga­li ro­da­kom ku­po­wać u Tur­ków sta­rą odzież.

Jest to ko­lej­ne prze­kła­ma­nie, bo ze­bra­nia ro­da­ków z Nord Pas de Ca­la­is (Za­pew­niam, że by­łem tam nie­raz i znam spo­ro Po­la­ków we Fran­cji) są pro­wa­dzo­ne w ję­zy­ku pol­skim.

Wiem też, że je­śli o po­moc cho­dzi, to po 1989 ro­ku Po­la­cy z Lil­le po­ma­ga­li ro­da­kom w kształ­ce­niu a nie han­dlu i wie­lu obec­nych dzia­ła­czy NSZZ „So­li­dar­ność" oraz wie­lu obec­nych sa­mo­rzą­dow­ców z Pod­be­ski­dzia jeź­dzi­ło do Fran­cji na szko­le­nia i po na­uki, a nie po to, aby ku­po­wać od Tur­ków sta­rą odzież.

Po­lo­nia fran­cu­ska przez wie­le lat prze­ka­zy­wa­ła do Pol­ski ca­łe cię­ża­rów­ki da­rów cał­kiem za dar­mo!!!

Dla Po­la­ka z Lil­le by­ło­by czymś uwła­cza­ją­cym je­go ho­no­ro­wi, aby pro­wa­dzić ro­da­ka z Pol­ski do Tur­ka po sta­re płasz­cze. Ra­czej za­pro­sił­by go do skle­pu i sam ku­pił mu no­wy płaszcz!

Je­że­li już Po­la­cy po­ma­ga­li ku­po­wać „coś sta­re­go", to był to uży­wa­ny sa­mo­chód, bo na jed­nym, czte­ro­let­nim au­cie moż­na by­ło wte­dy w Pol­sce za­ro­bić znacz­nie wię­cej niż na sta­rych ciu­chach.

O lo­jal­kach, któ­rych jesz­cze wte­dy nie by­ło i SBe­kach, któ­rzy zo­sta­li przy do­brym zdro­wiu.

Nie­ste­ty, to jesz­cze nie wszyst­ko. W fil­mie „Kret" są po pro­stu błę­dy kar­dy­nal­ne, któ­rych prze­mil­czeć nie wol­no!

Głów­ny bo­ha­ter Zyg­munt przy­zna­je się swo­je­mu sy­no­wi Paw­ło­wi, że w lip­cu 1981 ro­ku pod­pi­sał „lo­jal­kę" w SB, gdyż z po­wo­du je­go dzia­łal­no­ści w NSZZ „So­li­dar­ność" od­mó­wio­no mu prze­nie­sie­nia śmier­tel­nie cho­rej żo­ny do szpi­ta­la, w któ­rym mia­ła­by szan­sę wy­zdro­wieć.

Wszyst­ko bar­dzo sen­sa­cyj­nie, gdy­by nie pa­rę fak­tów.

Po pierw­sze - W lip­cu 1981 ro­ku nie by­ło jesz­cze kla­sycz­nych „lo­ja­lek".„Lo­jal­ki" wpro­wa­dzo­no do­pie­ro w sta­nie wo­jen­nym! Re­ży­ser, gdy­by tyl­ko chciał, to mógł to ła­two spraw­dzić cho­ciaż­by w IPN (cho­ciaż pi­sze o tym na­wet ulu­bio­ne źró­dło wie­dzy Ko­mo­row­skie­go, czy­li Wi­ki­pe­dia).

Po dru­gie - w lip­cu 1981 r. SB nie by­ła jesz­cze na ty­le sil­na, nie mia­ła jesz­cze aż tak wiel­kie­go wpły­wu na de­cy­zje or­dy­na­to­rów szpi­ta­li czy na­wet dy­rek­to­rów kli­nik. Po­nad­to w lip­cu 1981 ro­ku dzia­ła­ła le­gal­nie i bar­dzo pręż­nie NSZZ „So­li­dar­ność" i pró­ba skrzyw­dze­nia cho­rej żo­ny Prze­wod­ni­czą­ce­go „So­li­dar­no­ści" w jed­nej z ko­palń, mo­gła­by skoń­czyć się to straj­kiem nie tyl­ko na tej ko­pal­ni, ale za­trzy­ma­niem pra­cy w ca­łym re­gio­nie.

Re­ży­ser pew­nie nie wie (ale w ta­kim ra­zie mógł za­py­tać tych, co wie­dzą), że le­ka­rze w Biel­sku-Bia­łej sta­no­wi­li jed­ną z grup naj­bar­dziej od­por­nych na in­wi­gi­la­cję. Po­dob­nie, jak w wy­żej wy­mie­nio­nym przy­pad­ku ist­nia­ły spo­re szan­se, że gdy­by la­tem 1981 ro­ku ja­kiś SB-ek przy­szedł do le­ka­rza z su­ge­stią, że ma od­mó­wić le­cze­nia pa­cjent­ki, bo ta jest żo­ną dzia­ła­cza związ­ko­we­go, to zo­stał­by po pro­stu wy­rzu­co­ny za drzwi, a pa­cjent­ce przy­dzie­lo­no by do­dat­ko­wą pie­lę­gniar­kę, aby nikt nie po­wo­ła­ny nie wszedł do sa­li na któ­rej le­ży i nie zro­bił jej krzyw­dy.

Zresz­tą ja­ko miesz­ka­niec te­go mia­sta wiem do­brze, że na­wet w sta­nie wo­jen­nym le­ka­rze z Biel­ska-Bia­łej trzy­ma­li się z da­le­ka od SB, na­to­miast bra­li udział w spro­wa­dza­niu ca­łych trans­por­tów le­karstw m.​in. z Fran­cji. Roz­pro­wa­dza­li je po­tem na­ra­ża­jąc się na wię­zie­nie m.​in. wśród ro­dzin in­ter­no­wa­nych.

Wpad­ka za wpad­ką

Ale i to nie ko­niec „po­tknięć" re­ży­se­ra.

Oto w pew­nym mo­men­cie fil­mu syn Zyg­mun­ta spo­ty­ka się z obec­nym Prze­wod­ni­czą­cym „S" na ko­pal­ni, któ­ry mu wy­ja­śnia, że nie­mal każ­dy ak­tyw­ny dzia­łacz związ­ko­wy miał tecz­kę, jed­nak istot­ne jest to, co ona za­wie­ra.

Ta­kie po­sta­wie­nie spra­wy jest SB-ec­ką so­cjo­tech­ni­ką zrów­nu­ją­cą ofia­rę z ka­tem, bo w fil­mie „Kret" nie do­po­wie­dzia­no, że co in­ne­go ozna­cza­ła tecz­ka taj­ne­go współ­pra­cow­ni­ka, a co in­ne­go ak­ta śled­cze spo­rzą­dza­ne przez SB prze­ciw­ko dzia­ła­czo­wi opo­zy­cji.

Zresz­tą sce­na­rzy­sta i re­ży­ser na­wet nie ra­czy­li po­ka­zać wi­dzom jak wy­glą­da praw­dzi­wa tecz­ka TW. Dla je­go wia­do­mo­ści - ta­ka tecz­ka za­wie­ra­ła pie­częć „taj­ne" al­bo „ści­śle taj­ne". To co po­ka­za­no wi­dzom to by­ły pa­pie­ro­we tecz­ki bez znacz­ni­ka TW i bez pie­czę­ci urzę­do­wych, a za­tem bez war­to­ści hi­sto­rycz­nej.

Naj­istot­niej­szym w tym wszyst­kim jest jed­nak ta za­sad­ni­cza róż­ni­ca mię­dzy ak­ta­mi ofia­ry re­pre­sji na któ­rą zbie­ra­no do­no­sy, a tecz­ką TW, któ­ry te do­no­sy skła­dał.

Opo­wia­da­nie dyr­dy­mał, że ktoś do­no­sił na SB, bo mu­siał, jest nie­wie­le war­te.

Na­wet je­śli zda­rza­ły się ta­kie przy­pad­ki, to mia­ły one mar­gi­nal­ne zna­cze­nie.

Ci TW nie tyl­ko prze­ka­zy­wa­li in­for­ma­cje o ni­kłym zna­cze­niu ale i opo­wia­da­li o tym na pra­wo i le­wo.

Zde­cy­do­wa­na więk­szość przy­pad­ków to TW do­no­szą­cy z ocho­tą, za pie­nią­dze i trzy­ma­ją­cy ten fakt przez ca­ła la­ta w naj­ści­ślej­szej ta­jem­ni­cy.

W fil­mie tym jest jesz­cze jed­no prze­kła­ma­nie - za­bój­stwo ofi­ce­ra SB.

Nie od­no­to­wa­no ni­g­dzie po 1989 ro­ku cho­ciaż­by jed­ne­go przy­pad­ku za­mor­do­wa­nia w Pol­sce by­łe­go funk­cjo­na­riu­sza SB.

Oni so­bie do­stat­nio ży­ją, a w tym cza­sie umie­ra­ją po ko­lei scho­ro­wa­ni dzia­ła­cze „So­li­dar­no­ści", któ­rzy zo­sta­li spo­nie­wie­ra­ni przez MO, ZO­MO, SB i WSI !

By­li związ­kow­cy „So­li­dar­no­ści" cier­pią czę­sto nie­do­sta­tek, a „kre­ty" ma­ją się do­brze, bo tkwią w sta­rych ukła­dach i na­wet po ich zde­ma­sko­wa­niu co naj­wy­żej wy­jeż­dża­ją do in­ne­go wo­je­wódz­twa al­bo za gra­ni­cę, gdzie ich nikt nie zna al­bo nie pa­mię­ta ich po­stęp­ków.

Co gor­sza - po zli­kwi­do­wa­niu sta­tu­su po­krzyw­dzo­ne­go, na­wet nie bar­dzo wol­no „kre­ta" na­zwać ka­pu­siem, bo nikt w tym kra­ju nie wpro­wa­dził po 1989 ro­ku do ko­dek­su kar­ne­go pa­ra­gra­fu ka­ra­nia za do­no­si­ciel­stwo dla TW i SB.

Rajmund Pollak

Artykuł ten, odważył się wydrukować tygodnik „Warszawska gazeta" w nr 33 (218) z 19-25 sierpnia 2011 roku

2011-08-30 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
25 sierpnia b.r. odbył się w Warszawie protest związkowców NSZZ „Solidarność" pod ambasadą Chin przeciwko zwolnieniu z pracy Grzegorza Zmudy z tyskiej firmy Nexteer.

Wiceprzewodniczący Regionu Śląsko-Dąbrowskiej „Solidarności" - Sławek Ciebiera, potrafił zaangażować swój autorytet, aby pokazać jak powinna wygladać dobra, nie tylko związkowa zasada „jeden za wszystkich wszyscy za jednego !"

Zdarzył się ponadto w stolicy precedens znakomity, w najnowszej historii RP, bo związkowców postanowiła poprzeć Redakcja czasopisma „Śląska gazeta" i zorganizowano bezpłatną dystrybucję tego tygodnika wśród demonstrantów !

Pracodawcy jak chcą, to niech sobie kupią tygodnik w kiosku, bo nie zasłużyli na gratis !

Szanowni związkowcy NSZZ " Solidarność" to dopiero początek !

Przekonacie się jeszcze nieraz, że każda krzywda ludzka jaka spotka pracownika w jakimkolwiek miejscu pracy nie będzie chowana pod dywan „reklamodawców i sponsorów" , którzy wygładzają pióra coponiektórych „redaktorów" i „publicystów" , lecz ujrzy światło dzienne zarówno w „Śląskiej gazecie" jak i w " Warszawskiej gazecie" !

A jeśli jakikolwiek związkowiec przejdzie na stronę dyrekcji i będzie szkodził pracownikom, to niech nie liczy na zmowę milczenia !

Rajmund Pollak

2011-08-29 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)

Ciekawy jestem, co myślą czytelnicy o blogach czysto partyjnych ?

Czy propaganda partyjna, to jest jeszcze blog, czy już tylko kit wyborczy ?

Czy bloger, który startuje w wyborach powinien zaczynać wpisy zachęcające do głosowania na jego osobę od komunikatu : "Reklama wyborcza" ?

Zapraszam do dyskusji .

Rajmund Pollak

2011-08-25 | Dodaj komentarz
inwestycje
2011-08-28 17:04:51
jesli wyraznie zaznaczone jest, ze kandyduje w wyborach - to owszem, dlaczego nie; to jest jedna z form komunikacji z wyborcami, zdecydowanie bardziej bezposrednia anizeli billboardy wyborcze
inwestycje
2011-08-30 00:33:13
juz wiem skad to pytanie we wpisie: Rajmund Pollak kandydatem na posła z list KW Prawica, z 18. miejsca (ostatniego)

Pisanie na blogu bardzo człowieka rozwija, bo np. komentarze pozwalają na poprawianie stylu, eliminację błędów, czy nowe spojrzenie na dany temat.

Gdy się jednak widzi, że rośnie ilość czytelników, to oznacza, że warto poświęcać czas na dzielenie się z innymi swoimi refleksjami.

Wszystkim moim wiernym czytelnikom dziękuję za zainteresowanie moim blogiem, wyrażone już liczbą ponad 50.000 odwiedzin.

Dziękuję również wszystkim blogerom, którzy od czasu do czasu komentują moje wpisy.

Zapewniam, że każdy komentarz czytam i przemyślam !

Wszystkich szczerze pozdrawiam

Rajmund Pollak

2011-08-18 | Dodaj komentarz
RAŚ Bielsko-Biała
2011-08-18 19:41:16
Dziękujemy Panu i życzymy kolejnych 50 000 wpisów! Jest Pan dla nas nieoceniony, wykonując wspaniałą pracę w zakresie publicity. Dlatego trzymamy za Pana kciuki ;)
Komentarzy (0)

Czy blogerzy są solidarni ?

  

Od około dwóch lat jestem blogerem. Dzięki temu wiele się nauczyłem, pozyskałem kilkoro nowych przyjaciół i sporo znajomych.

Przeżyłem też piękną przygodę na BLogforum Gdańsk 2010, gdzie w Stoczni Gdańskiej zorganizowano spotkanie ponad 100 blogerów z całego świata.

Miałem wtedy okazję stwierdzić, że blogerzy to są głównie inteligentni indywidualiści, którzy nie tylko mają własne zdanie, ale nie pozwalają sobie ciemnoty wciskać przez prasę radio i telewizję.

Spotkanie odbywało sie w legendarnej stoczni, a zatem w powietrzu unosił sie duch „Solidarności".

Czy jednak blogerzy są ze sobą solidarni w razie ataków na ich ?

Trzeba stwierdzić, że gdy nasłano na jednego z blogerów, tajniaków za to że krytykował aktualnego Prezydenta R.P., to w internecie rozległa się taka masa protestów, a chłopak mógł poczuć tę prawdziwą solidarność blogerów.

Powiem szczerze, że ja też w tym tygodniu poczułem solidarność blogerów.

Gdy 7 sierpnia 2011 zaatakowali mnie w sposób bezpośredni trzej funkcjonariusze BOR i próbowali wyrzucić mnie z sali Państwowej Szkoły Muzycznej w Bielsku-Białej tylko dlatego, że zadałem Prezydentowi R.P. oraz Marszałkowi Województwa Śląskiego pytania, to musiałam sam obronić się przed wykręcaniem rąk, choć oficerowie Policji też pośrednio mi pomogli, bo nie poparli akcji BOR.

Potem jednak już tylko przez chwilę byłem sam, kiedy przez przeróżne media przetoczyła się fala „oburzenia" i nazwano mnie gdzieniegdzie nawet „awanturnikiem".

GW okazała „najwyższe oburzenie" i napisała..."krzyki", Super-Nowa.pl napisała o „incydencie na spotkaniu z Prezydentem" , Polskie radio glosiło o „wrzaskach na spotkaniu z Prezydentem" ... itd.itp.

Jednak w internecie pod tymi wszystkimi sensacjami zaczęły sie pojawiać komentarze blogerów, którzy nie dali się zmylić prowadzoną nagonką medialną i zaczęli zadawać pytania:

„- Jaki incydent?

- Czy już u nas nie wolno zadawać pytań wladzom centralnym ani samorządowym ?

- Tylko dlatego, że jest przeciwnikiem RAŚ, to już awanturnik ?

- Komu przeszkodził ? Czy tym, którzy chcieli wykorzystać wizytę Prezydenta RP do kampanii wyborczej P.O. ?

- Cóż to teraz na spotkaniach publicznych z Prezydentem Komorowskim wolno tylko klaskać, a nie wolno o nic zapytać ?

- Przecież jak wszyscy tylko klaskali i nie mieli żadnych uwag, to żeby Prezydent usłyszal pytanie, to musial zadać je glośno !

- Cóż to za demokracja samych tylko oklasków ? Czy wróciliśmy z powrotem do PRL-u ?" itd.

Po przeczytaniu tych komentarzy napisałem własny artykuł pt.:

Zadając pytania Prezydentowi R.P. można narazić się funkcjonariuszom B.O.R.!

który został potem opublikowany na kilku portalach internetowych i... okazał się bardziej czytany od GW.

Mogę teraz odpowiedzieć pozytywnie na pytanie : Czy blogerzy i inni internauci są ze sobą solidarni ?

Tak, ta solidarność blogerska istnieje !

Dziękuję wszystkim tym blogerom i internautom, którzy mieli odwagę wyrazić wlasne, niezależne zdanie na temat interwencji BOR w Bielsku-Białej w dniu 7.sierpnia 2011 roku !!!

Rajmund Pollak

2011-08-13 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)

Informacje:


Jestem rodowitym bielszczaninem i nie wyobrażam sobie przyszłości w innym regionie niż Podbeskidzie . Nie zważam na kierunki wiejących wiatrów. Staram się demaskować obłudę i zakłamanie. Z zawodu jestem inżynierem mechanikiem, a ponadto ukończyłem podypl. stud. handlu zagranicznego na A.E. we Wrocławiu. Poza tym zdałem egzaminy państwowe z języka francuskiego i niemieckiego. Ukonczyłem również kurs pierwszego stopnia języka włoskiego. Prawdziwych przyjaciół mam kilkanaścioro i to jest największe bogactwo jakie sobie cenię. Napisałem jedną powieść pt.: "Siła przebicia", a druga jest już po korekcie polonistycznej i być może będzie wydana w 2012 roku. Lubię zwiedzać muzea, a zwłaszcza galerie malarstwa. Interesuję się kulturą i sztuką Chin. W lipcu 2010 roku ukończyłem intensywny kurs języka chińskiego na poziomie podstawowym.



Uważam , że ważne są tylko te słowa , które mają pokrycie w czynach lub w zdarzeniach .

Archiwum:


2019
» listopad (1)
» maj (1)
» kwiecień (1)

2018
» październik (1)
» czerwiec (1)

2017
» czerwiec (1)
» luty (1)
» styczeń (2)

2016
» grudzień (2)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (4)
» sierpień (4)
» lipiec (5)
» czerwiec (6)
» maj (3)
» kwiecień (1)
» luty (1)
» styczeń (2)

2015
» grudzień (1)
» listopad (3)
» wrzesień (3)
» lipiec (3)
» czerwiec (3)
» maj (5)
» kwiecień (2)
» marzec (4)
» luty (4)
» styczeń (3)

2014
» grudzień (6)
» listopad (6)
» październik (7)
» wrzesień (4)
» sierpień (6)
» lipiec (10)
» czerwiec (8)
» maj (9)
» kwiecień (9)
» marzec (8)
» luty (4)
» styczeń (5)

2013
» grudzień (3)
» listopad (1)
» wrzesień (5)
» sierpień (3)
» lipiec (6)
» czerwiec (6)
» maj (7)
» kwiecień (8)
» marzec (7)
» luty (9)
» styczeń (8)

2012
» grudzień (11)
» listopad (8)
» październik (6)
» wrzesień (10)
» sierpień (8)
» lipiec (8)
» czerwiec (6)
» maj (9)
» kwiecień (5)
» marzec (6)
» luty (3)
» styczeń (5)

2011
» grudzień (12)
» listopad (8)
» październik (8)
» wrzesień (7)
» sierpień (10)
» lipiec (3)
» czerwiec (5)
» maj (7)
» kwiecień (8)
» marzec (10)
» luty (7)
» styczeń (6)

2010
» grudzień (9)
» listopad (16)
» październik (10)
» wrzesień (8)
» sierpień (5)
» lipiec (8)
» czerwiec (8)
» maj (8)
» kwiecień (8)
» marzec (3)
» luty (6)
» styczeń (8)

2009
» grudzień (5)
» listopad (3)
» październik (4)

Ostatnie komentarze


[]
bbb
[Jaro]
Ciekawe co dziś o tym co sie dzieje w RP mówi P.Kosmowski
[Rajmund Pollak]
Książkę pt.: "Polacy wyklęci z FSM za komuny i podczas włoskiej inwazji" można zamówić w...

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 509029
Newsów: 503
Komentarzy: 420
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Niepodległość Polski i Województwo Bielskie - oto jest zadanie ! , blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała